Choineczka z szyszek modrzewia

Choineczkę tę robiłam chyba chyba ze dwa miesiące. Najpierw zabrakło mi szyszek. Trzeba było pojechać na działkę i dozbierać… trochę czasu minęło. Potem skończył mi się klej – trzeba było jechać do sklepu i kupić… Też mi to trochę zajęło. I wreszcie trzeba było zaczekać, aż mąż zrobi dziurkę – na pień choinki – w brzozie. Tak że tego… jedną ozdobę robiłam tak długo, że generalnie poproszę o odłożenie świąt na jakieś dwa-trzy miesiące, żebym zdążyła jeszcze coś dorobić :).

Ale oto jest. Pierwsza w życiu choineczka prawie w całości re- i upcyklingowa – prawie, bo robiona na kupnym, styropianowym stożku. Ale reszta? Szyszunie nazbierane pod płotem sąsiada. Patyk na pień przytargany z lasu. Żołędzie znalezione na ścieżce w lesie. Czerwone „bombki” to koraliki ze starej bransoletki, białe – koraliki ze starego naszyjnika. Brzozowa podstawa to fragment drewna na opał. Prezenciki to stare ozdoby, które kupiłam na pierwsze święta z moim mężem, ponad 15 lat temu :). No dobra, klej jest nie z odzysku i nieekologiczny, no ale na coś musiałam to przyklejać.

Lubię taką dłubaninkę :). 

 

Reklamy

Leave a comment »

Co nam daje las – jesienny wianek

O matko z córką, jak mnie dawno tu nie było. Mało casu, kruca bomba – jak powiedziałby klasyk :). Ale mimo braku czasu już mnie świerzbiło, żeby coś zrobić, jakoś się wyżyć rękodzielniczo… I nadeszła jesień. A wraz z nią ogrom darów natury – piękne szyszunie, dostojne kasztany, zawadiackie żołędzie, wyniosłe kwiaty dzikiej róży. Nazbierałam, nazachwycałam się, nawdychałam przy okazji tlenu – i usiadłam do pracy. I wczoraj wymodziłam takie wianek – pierwszy w życiu. Cała jestem dumna i blada! Podoba się?

Leave a comment »

Skoro wiosna, to wiadomo – tulipany

Po chusteczniku zostało mi jeszcze czasu i zapału na jedną zakładkę. Zakładka jest większa niż standardowe – mąż mi ją zrobił z resztki jakiejś sklejki :). Serwetkę od kogoś dostałam, a sznurek Krzyś wygrzebał z jakiegoś zakamarka u siebie w drewutniopracowni. Czyli zakładka od początku do końca jest z odzysku. No dobra, klej i lakier kupiłam, ale przecież nikt nie jest doskonały… :).

Zakładka do obejrzenia, pomacania i kupienia w gablotce w Hoteliku Oddech :).
Gdzie również pojawiły się już przepyszne domowe lody od Najs Cream.

Leave a comment »

Chustecznik – klasyka gatunku

Bardzo, oj bardzo dawno nie dekupażowałam. Nie mam czasu, nie mam siły, nie mam weny… Sprawdziło się, o czym mówił kiedyś jeden kandydat – „Niczego nie będzie” :). Po prostu też zmieniło mi się życie, zmieniły mi się priorytety, zmieniły się pasje… Czasem jednak mnie natchnie – i własnie wczoraj natchnęło :). W efekcie powstał klasyczny, elegancki chustecznik, bo nawet w tych eleganckich domach, za przeproszeniem, niekiedy trzeba smarknąć i chusteczki się przydają :). A do chusteczek niezbędny jest chustecznik, to przecież oczywista oczywistość…

Leave a comment »

A może by tak robić świeczki?…

…pomyślałam w zeszłym roku. A że mam długi przewód myślowy, to trochę potrwało, zanim przeszłam od planów do czynów. Nie wszystko od razu, prawda? Kupiłam więc parafinę, knoty, blaszki, zapachy, barwniki i… zaczęłam :). Przy okazji odzyskałam też resztki starych, niespalonych świeczek, których od miesięcy nie wyrzucam, bo „może się do czegoś przydadzą”. No i zyskały drugie życie w nowych świeczkach.

Na razie świeczek wyszło pięć – póki co, nie robię więcej, bo nie mam już ozdobnych słoiczków :).

Jestem przygotowana na nagłe odcięcie prądu :)!

 

Leave a comment »

Z ptaszyskami zawsze się zdąży…

…powiedziałby klasyk :). Ale uwaga, bo odlatują! Nie znam się kompletnie i nie wiem, co to za ptaszki, ale ładne. A jak ładne, to nie mogłam się oprzeć – więc zdekupażowałam. Ptasie podkładki pod kubek polecają się!

Leave a comment »

W co zapakować świąteczne prezenty?

Co prawda, nie słyszałam jeszcze w radiu „Last Christmas” (może dlatego, że słucham tylko RMF Classic?) i nie widziałam reklamy Coca-Coli (może dlatego, że nie oglądam telewizji?), ale nawet ja, w moim zabieganiu, wiem, że zbliżają się święta :). A święta, jak wiadomo, to prezenty (tak, niby tam jeszcze jakieś dzieciątko Jezus się urodziło, przynosząc nam miłość, nadzieję i odkupienie, ale kto by się tym przejmował – najważniejsze to udekorować dom i kupić prezenty! Smutne to, swoją drogą. Czerpiemy pełnymi garściami z tego, że będą dni wolne, ale dlaczego one są wolne, o tym nie myślimy…). Od jakiegoś czasu sama staram się nie wariować z tymi prezentami i zamienić je raczej na drobne upominki – i to się sprawdza :). Miło jest dostać drobiażdżek od serca, zwłaszcza ładnie zapakowany – osobiście uwielbiam pakować prezenty, nawet mam niekiedy taki irracjonalny żal, gdy obdarowany rozrywa opakowanie, próbując się dostać do sedna sprawy :). Chciałam więc dziś pochwalić się woreczkami na prezenty, uszytymi w tym tygodniu. W sam raz na świąteczne drobiazgi!

Leave a comment »

%d blogerów lubi to: